Siedlisko Lisia Nora

Rozmawiając z parami, które przygotowują się do wesela staram się nakreślić swój punkt widzenia na fotografię ślubną. Ważną rzeczą, na którą zwracam uwagę jest przygotowanie sesji ślubnej. Każdą moją parę zachęcam do zaplanowania (z moją pomocą, oczywiście) takiej sesji. Mój tok rozumowania jest prosty – jeśli wkręcicie się w organizację sesji, efekty będą zdecydowanie lepsze niż przy braku zaangażowania. Po prostu będzie się Wam bardziej chciało.

Siedlisko Lisia Nora – alternatywna sesja ślubna

Tak też było w przypadku Anity i Kuby, których mogliście poznać wcześniej oglądając ich sesję narzeczeńską i reportaż z wesela w Impresji w Zabrzu. Ta sympatyczna para postanowiła podejść do sesji ślubnej „po swojemu”. Sesję podzieliliśmy na dwie części – rozpoczęliśmy klasyczną sesją w lesie gdzieś na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej. Było jak to zwykle u mnie – poszliśmy na spacer, w trakcie którego na luzie fotografowaliśmy. Właściwie było więcej rozmów, żartów i śmiechów niż samego robienia zdjęć. Dzięki temu sesja przebiegała szybko, sprawnie i bezstresowo.

Tło drugiej części sesji stanowiło Siedlisko Lisia Nora – piękne, ciekawe miejsce przyjazne dla psów. Zresztą zobaczcie na ich stronie jakie kosmiczne psiaki tam można spotkać! Pierwszy raz miałem kontakt z borzojem…

Sesja ślubna bez strojów ślubnych

Czy sesja ślubna zawsze musi wiązać się z ponownym ubieraniem sukni i garnituru? Niekoniecznie!

Można ją potraktować podobnie do sesji narzeczeńskiej lub rodzinnej. Zrobić zdjęcia lifestylowe, w normalnych ciuchach i skupić się na emocjach. Siedlisko Lisia Nora nam to umożliwiła – najpierw w drewnianej chatce zrobiliśmy klasyczne przytulasy w łóżku, natomiast po zapadnięciu zmroku była okazja na kilka zdjęć przy ognisku. Zapraszam do oglądania i komentarzy!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.