Sesja narzeczeńska Nikiszowiec
Czytaliście mój poradnik 7 pomysłów na sesję narzeczeńską? Jakiś czas temu mając przerwę w wykonywaniu sesji ślubnych i narzeczeńskich postanowiłem przygotować cykl poradników, które pomogą Wam w czasie pracy z fotografem. Oprócz pomysłów na sesję narzeczeńską, znajdziecie tam również teksty pomocne przy organizacji wesela, sesji ślubnej i poruszające kilka innych ciekawych tematów.
Sesja narzeczeńska Nikiszowiec – Patrycja i Kacper
We wspomnianym na początku artykule jednym z pomysłów jest sesja narzeczeńska w domu lub wynajętym wnętrzu. Świetny pomysł na zdjęcia w czasie, gdy pogoda nie pozwala na zbyt wiele – czy to ze względu na siarczyste mrozy, jak było w tym przypadku, czy też z powodu padającego deszczu. Z drugiej strony, sesja w pomieszczeniu oświetlonym promieniami porannego słońca również wyjdzie świetnie – czyli mamy same zalety sesji we wnętrzu. Niezależnie od pogody, będzie pięknie!
Zawsze dobrą okazją do sesji narzeczeńskiej są Walentynki – tym razem do apartamentu na Nikiszowcu zaprosiłem Patrycję i Kacpra. Zobaczcie, co udało nam się wyczarować.
Jak przygotować się do sesji na Nikiszowcu?
Jeśli wybieracie sesję we wnętrzu, nie potrzebujecie wielu stylizacji. Jedna lub dwie proste opcje zwykle wystarczą, a ważniejsze od samych ubrań jest to, żebyście mogli normalnie się ruszać i czuć swobodnie. W apartamencie dobrze działają zwykłe sytuacje: rozmowa, kawa, siedzenie obok siebie czy chwila przy oknie. Jeśli pogoda pozwala, taką sesję można też połączyć z krótkim spacerem po Nikiszowcu i dostać dwa różne klimaty bez organizowania dwóch osobnych sesji.
Najważniejsze jest jednak to, żeby miejsce pasowało do Was. Nikiszowiec daje dużo charakteru, ale nie trzeba wykorzystywać każdego znanego kadru z tej dzielnicy. Wolę znaleźć kilka spokojnych punktów i zostawić Wam przestrzeń na normalną interakcję zamiast odtwarzać gotowe pozy.
Przy planowaniu godziny warto zostawić sobie trochę elastyczności. W miejskiej sesji światło i liczba ludzi potrafią zmienić się szybko, dlatego zamiast sztywnej listy miejsc lepiej mieć prosty plan i reagować na to, co dzieje się na miejscu. Dzięki temu sesja jest spokojniejsza i mniej „odhaczana”.















